Triglav, dzień 1 – Vodnikow Dom na Velem Polju

Rudno Polje  Jezerce  Studorski preval  Velo polje – Vodnikov dom

Naszym głównym celem w Słowenii był Osp – mekka wspinaczy. Jednak szybko zdecydowaliśmy się skorzystać z okazji i wybrać się na trekking w Alpach Julijskich. A dokładniej, zdobyć najbardziej oblegany przez turystów szczyt, dach Słowenii – Triglav (2864 m n.p.m.).

Góra jest symbolem i dumą Słowenii – najwyższa w kraju i Alpach Julijskich, zaliczana do Korony Europy. Podobno każdy Słoweniec przynajmniej raz w życiu powinien zdobyć jej szczyt.

Po południu dojeżdżamy do Bledu. Decydujemy, że jeszcze dzisiaj dotrzemy do najbliższego schroniska po drodze na Triglav, aby następnego dnia zaoszczędzić na czasie. Sporo czasu błądzimy po mieście, ponieważ nie możemy znaleźć drogi do Rudno Polje. Nie bardzo też ktoś potrafi nam wskazać kierunek. Dopiero dzięki pomocy Polaków, którzy dali nam nieco bardziej szczegółową mapę okolicy niż nasza, trafiliśmy na odpowiednią drogę. Dojazd do Rudno Polje ciągnie się ukrytymi w lesie serpentynami.  Okazuje się, że jest ono sporo oddalone od Bledu. Przez moment zastanawiamy się, czy na pewno dobrze jedziemy. W końcu widzimy tablicę z nazwą miejscowości.

Na miejscu nie ma nic ciekawego. Znajduje się tu hotel, parking i coś w rodzaju stadionu. Co jakiś czas widać trenujące drużyny sportowe lub pojedyncze osoby. Zimą odbywają się tutaj zawody biathlonowe i biegi narciarskie.

W hotelu bardzo miła obsługa udzieliła nam informacji na temat prowadzącego stąd szlaku na Triglav, pozwoliła nam również zatrzymać się i przepakować na terenie hotelu. Tutaj również kupiliśmy mapę (8 euro).

Idąc główną drogą, mijamy hotel i skręcamy w prawo. Tutaj zaczyna się popularny szlak prowadzący na Triglav (należy pamiętać, że wszystkie szlaki oznaczone są kolorem czerwonym, więc trzeba uważać, żeby przypadkiem nie zmienić trasy). Jednak dzisiaj jest tutaj zupełnie pusto – towarzyszy nam ulewny deszcz. Ale nam to nie przeszkadza, przynajmniej nie musimy walczyć z upałem.  Startujemy z wysokości ok. 1300 m n.p.m. Na początku szlak prowadzi szeroką, żwirową drogą (samochód przejedzie bez problemu, jakieś 15 min pieszo od początku szlaku jest prowizoryczny parking, gdzie można zostawić auto). Po drodze widać pierwszy znak, mówiący, że do schroniska mamy jeszcze 3 godziny, a na Triglav 6 godz. (jednak jakiś czas później widzimy dokładnie taki sam znak z taką samą informacją, przez co wątpimy w ich wiarygodność).  Za chwilę odbijamy w prawo na leśną ścieżkę, która zaczyna piąć się do góry. Od tej pory idziemy cały czas pod górę, mniej lub bardziej łagodnie. Co jakiś czas las przerzedza się. Wciąż pada deszcz i otacza nas gęsta mgła, przez co niestety tylko z mapy możemy odczytać, jakie góry są wokół nas.  Trawersujemy lekko Visevnik i dochodzimy do Jezerca (cyrk polodowcowy). Tutaj, po lewej stronie, przebija nam się przez mgłę szczyt góry Ablanca (2004 m n.p.m), na który nie prowadzi szlak. Stąd kierujemy się na przełęcz Studorski Preval (1892 m n.p.m). Droga wyznaczona jest przez niszczejące, drewniane bale, prowadzi dość stromo. Od przełęczy szlak nie jest męczący. Powoli zdobywamy wysokość. Fragmentami idziemy ścieżką między przepaścią a skalną ścianą, czasami przez las.

W końcu, koło godziny 19.00 docieramy do schroniska Vodnikov Dom na Velem Polju (1817 m n.p.m.) Szliśmy dokładnie 3 godziny, tyle czasu, ile pokazywały 3 pierwsze drogowskazy na początku szlaku.

Schronisko z zewnątrz nie różni się niczym od naszych polskich. W drzwiach wita nas miła gospodyni i Eryk – schroniskowy pies. Wnętrze jest zadbane, w drewnianej zabudowie. Jednak cała reszta nas rozczarowała. Wiedzieliśmy, że ceny za nocleg w alpejskich schroniskach są wysokie, ale i tak byliśmy zaskoczeni – 21 euro za dobę. Na szczęście mieliśmy ubezpieczenie ALPENFEREIN, z krórym przysługuje 50% zniżki na noclegi w schroniskach alpejskich, dzięki czemu zapłaciliśmy 10 euro od osoby za noc.

Gospodarz zaprowadził nas na piętro, gdzie znajdowały się pokoje, toalety i łazienka (w której były tylko umywalki i pralka). Warunki były podobne, do panujących w naszych chatkach studenckich. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że prysznic jest płatny – 5 euro. Posiłki w jadalni też nie są tanie. Rozumiem, że wysokie ceny mogę być spowodowane słabym dostępem do wody i tym, że schronisko jest zaopatrywane drogą powietrzną, przez helikoptery, ale moim zdaniem i tak są wygórowane.

Wieczór spędziliśmy na tarasie popijając Soplicę orzechową i obmyślając plan na następny dzień. Był spokojny, bezwietrzny wieczór. Niebo upstrzone gwiazdami oświetlało nam magiczne i potężne Alpy.

Idziemy spać. Jutro czeka nas długi i męczący dzień. Pobudka o 4 rano. Atakujemy Triglav.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s