Crvena Greda

Auto Camp Razvršje  Ivan Do  Ražana Glava (1862 m n.p.m.)  Jablan Jezero  Crvena Greda (2164 m n.p.m.)  Crapulj Poljana    Ivan Do

Dolina
Dolina

Jest nas osiemnaścioro. W Durmitor jedziemy z Krakowa busem. Naszą bazą jest Camp Razvršje w Žabljaku. Prowadzi go Mišo, którego wszyscy tu znają i który wszystko może tu załatwić. Na miejscu jesteśmy w sobotę po południu. Dostajemy miejsca w trzech domkach. Na przywitanie obsługa campu serwuje nam kawę i domowej roboty rakiję. Przy rakii ustalamy plan działania na następne dni, a później wychodzimy wszyscy do miasta.

Žabljak – kilka hoteli, kilka knajp, jeden market. Na głównym placu kioski i Informacja Turystyczna. Kupujemy mapę Durmitoru. Dokoła typowy dla całej Czarnogóry i Serbii urbanistyczny nieład. Nie ma tu nic ciekawego. W jednej z knajp zamawiamy pljeskawicę i kajmak, popijamy kiepskim piwem Nikšićko. Dość wcześnie wracamy do campu.

W niedzielę pierwszy dzień trekkingu w górach. Pogoda nas nie rozpieszcza, od rana pada deszcz. Nie zważając na to, ruszamy w drogę. Prosto z campu idziemy leśną ścieżką w stronę Ivan Do. To miejsce, z którego wychodzą szlaki w Durmitor. Jest tu też budka strażników parku narodowego i musimy kupić bilety (jednodniowy 3€, trzydniowy 6€). Początkowo szlak prowadzi między wiejskimi zabudowaniami, dalej wchodzi w las i zaczyna się dość strome podejście. Powyżej lasu trawersujemy strome zbocze Ražanej Glavy (1862 m n.p.m.). Idziemy wzdłuż pionowej skalnej ściany. Trochę dalej mylimy szlak i wychodzimy na zasnutą we mgle polanę. Dopiero z odległości kilku metrów zauważamy, że znaleźliśmy się nad jeziorem. Okazuje się, że to Jablan Jezero, położone na wysokości 1791 m n.p.m.

Odpoczywamy chwilę i cofamy się do miejsca rozejścia szlaków. Trafiamy na odpowiedni i zaczynamy podejście w kierunku naszego głównego celu, czyli szczytu Crvena Greda (2164 m n.p.m.). Wychodzimy na wzniesienie ucięte z jednej strony głęboką przepaścią. Szukamy drogi na szczyt, ale szlak pokazuje jedno, mapa drugie, a GPS trzecie. Stawiamy na oznaczenie szlaku i idziemy tak, jak nas prowadzi, najpierw wzdłuż krawędzi stromej przepaści, a następnie przedzierając się przez kosodrzewinę.

Szlaki turystyczne nie są tu przygotowane tak dobrze, jak w Polsce. Oznaczenia są słabo widoczne, czasem jest to czerwone kółko, czasem po prostu namalowana sprayem na kamieniu linia. To, że szlak prowadzi przez wielkie połacie kosodrzewiny, nie oznacza, że jest tu wycięta jakaś ścieżka. Na szczyt wychodzimy więc cali wymazani od mokrych gałęzi. Chociaż nie pada deszcz, jest mgliście i wietrznie. Nie mamy co liczyć na żadne widoki, więc po krótkiej przerwie zaczynamy schodzić. Przed nami znowu przedzieranie się przez kosodrzewinę i balansowanie na krawędzi zbocza.

Dalej udaje nam się znaleźć odbicie szlaku i schodzimy inną drogą niż wchodziliśmy. Idziemy malowniczą doliną wśród wapiennych i dolomitowych skał. Zaczęło się trochę przejaśniać i z dołu widzimy ścianę, nad którą godzinę wcześniej przechodziliśmy. Robi na nas duże wrażenie, choć jak się okazało w kolejnych dniach, mieliśmy przed sobą jeszcze bardziej eksponowane odcinki.

Idąc dnem doliny, dochodzimy do miejsca zwanego Crapulj Poljana. To ładna, rozległa polana, na której stoją dwa zrujnowane szałasy pasterskie. Od tego miejsca szlak prowadzi przez las i dość szybko schodzimy do Žabljaka, a później do campu.

Zobacz na mapie

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s