Wiosna w Beskidzie Sądeckim

Szczawnica   Schronisko pod Bereśnikiem  Dzwonkówka  Krościenko nad Dunajcem

11194397_1062628440433434_7152853115356122744_o

Tym razem krótki wypad w Beskid Sądecki – bez szarżowania, w poszukiwaniu wiosny. O 15:00 ruszamy z Krakowa i o 17:30 jesteśmy już w Szczawnicy. Stąd żółtym szlakiem ruszamy prosto do Bacówki pod Bereśnikiem. Trafiliśmy chyba na moją ulubioną porę dnia na wędrowanie po górach – przez całą drogę towarzyszy nam zachodzące słońce, oświetlające ciepłymi promieniami beskidzki krajobraz. Do tego ta wiosenna pogoda. Nie ma lepszych warunków na wycieczkę w góry.

Trasa jest łatwa do przejścia i mało wyczerpująca. W niecałe 1,5 godz. jesteśmy na miejscu. Od razu zachwycam się cudownym widokiem na Pieniny Właściwe i Małe. W oddali widać też potężne Tatry Słowackie.

Schronisko robi na mnie bardzo dobre wrażenie. Wydaje się być stare, ale jest zadbane i w prawdziwym „schroniskowym klimacie”. Już przy drzwiach wisi informacja, że posiłki są przygotowywane w chwili przyjęcia zamówienia (nie mają mikrofalówki), dlatego też trzeba odczekać pewien czas na jedzenie. Ale według opinii osób z naszej ekipy, które skosztowały tutejszej kuchni – warto poczekać.

Wieczorem rozpalamy ognisko pod wiatą i siedzimy do późna. Nie śpieszy nam się, ponieważ nie mamy w planach długiej wędrówki następnego dnia. Szczęśliwie niebo nie jest zbytnio zachmurzone i możemy oglądać gwiazdy. W dolinie natomiast widać rozświetloną Szczawnicę.

Rano budzą nas promienie słońca. Zapowiada się piękna pogoda. Śniadanie jemy w jadalni, skąd, dzięki dużym oknom na całej ścianie, można podziwiać doskonale widoczne Pieniny i Tatry. W tym momencie stwierdzam, że schronisko to usytuowane jest w jednym z najbardziej malowniczo położonych miejsc w Polsce, w jakich byłam. Aż nie chce się iść dalej.

Powoli zbieramy się do wyjścia. Spakowani żegnamy się z gospodarzami i schroniskowymi kocurami i ruszamy. Najpierw żółtym szlakiem na Dzwonkówkę, a stamtąd czerwonym do Krościenka. Nie śpiesząc się, trasę przechodzimy w ok. 4 godziny. Droga jest lekka i urozmaicona. Czasami prowadzi przez las, czasami przez polany, skąd roztaczają się cudowne widoki. Na końcu jest męczące, dość strome zejście do Krościenka, które porządnie odczuwamy w nogach.

Zanim przyjechał autobus, który zawiózł nas do Krakowa, zdążyliśmy przejść się po miasteczku i zjeść pyszne, tradycyjne lody domowej roboty J. Cel wyprawy osiągnięty – wiosna znaleziona w całej swojej okazałości, a Beskid Sądecki o tej porze roku nas oczarował.

Trasa Szczawnica, PKS ↔ Krościenko w serwisie mapa-turystyczna.pl

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Wiosna w Beskidzie Sądeckim

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s