Biała Babia Góra

Zawoja Markowa zielony Schronisko PTTK Markowe Szczawiny CZERWONY Przeł. Brona zielony CZERWONY niebieski Babia Góra zielony CZERWONY niebieski Przeł. Brona zielony niebieski  Mała Babia Góra zielony  niebieski Przeł. Brona CZERWONY  Schronisko PTTK Markowe Szczawiny zielony Zawoja Markowa

Od czwartku przymierzaliśmy się, żeby w weekend wyruszyć w góry, ale ze względu na padający deszcz i śnieg odpuściliśmy i w piątek, i w sobotę. W niedzielę była ostania szansa.

Bus pół godziny przed czasem dowiózł nas na przystanek Zawoja Markowa. Tu zaczyna się najkrótszy i najłatwiejszy szlak na Babią Górę.

Wygląda na to, że tym razem trafiliśmy na pogodę. Słońce świeci od samego rana. Idziemy zielonym szlakiem przez ośnieżony las wśród przebijających się miedzy drzewami promieni słońca. Na głowy co chwilę spadają nam z gałęzi płaty topniejącego śniegu.

Choć przez dwa ostatnie dni sporo napadało, szlak jest przetarty, ale mokry śnieg miele się pod nogami.  Mijani przez biegaczy, w niecałą godzinę dochodzimy do schroniska górskiego Markowe Szczawiny. Wstępujemy tylko na chwilę, żeby coś zjeść. Choć jest niedziela i rewelacyjna pogoda, nie ma tu zbyt wielu turystów, a wśród tych, którzy siedzą, przeważają biegacze.

Od schroniska równie szybko wychodzimy na Przełęcz Brona, z której roztacza się przed nami panorama zimowego Beskidu z Babią Górą po lewej i Małą Babią Górą po prawej. Obydwie mamy zamiar dziś zdobyć. Zaczynamy od tej większej. Choć niebo jest błękitne, nad Matką Niepogód suną niewielkie chmury. Zastanawiamy się, czy zanim wejdziemy, nie zachmurzy się na dobre.

Zaczynamy podejście i szybko zostajemy oślepieni przez odbijające się od śniegu promienie słońca. Okularów się nie wzięło… Tutaj śnieg jest już bardziej zmrożony i idzie się bardzo wygodnie. Mijamy oblepione zlodowaconym śniegiem świerki, które przypominają penitenty na lodowcach. Czym wyżej się wznosimy tym, jak przystało na Babią Górę, robi się wietrzniej, ale ku na naszemu zaskoczeniu na samym szczycie nie jest tak źle, jak przewidywaliśmy. Tym razem Diablak jest dla nas bardzo łaskawy. Schowani za murkiem, siedzimy na szczycie z godzinę. Z dwóch stron wchodzą i wbiegają kolejni turyści, ale w sumie nie jest ich wielu. Jedni na skiturach, inni w rakietach, jeszcze inni w rakach, a większość, tak jak my, po prostu w butach. Dużą grupę stanowią szkolący się GOPR-owcy na nartach.

Na koniec wychodzimy na drugą stronę murka żeby się rozejrzeć i zaczynamy schodzenie. Wygodna ścieżka na śniegu aż zachęca, żeby po prostu zbiec, co częściowo czynimy. Kiedy docieramy z powrotem na Przełęcz Brona i patrzymy na podejście na Cyl, czyli Małą Babią Górę, trochę nam się odechciewa. Ponieważ nie możemy się zdecydować, co robić, rzucamy monetą. Los zdecydował, że mamy iść. I dobrze, bo podejście tylko zniechęcająco wygląda, a tak naprawdę, zarówno zimą, jak i latem, okazuje się bardzo łagodne. W kilkanaście minut stajemy na szczycie Cyla. Nie ma tu nikogo poza nami, choć warto tu wejść dla roztaczającego się stąd widoku.

Plan na dziś zrealizowany, zostaje tylko zejście, a to już bułka z masłem. Zachodzimy tylko na piwo do schroniska Markowe Szczawiny i lecimy dalej w dół, żeby zdążyć na busa z Zawoi Markowej. Szybko minęła ta wycieczka. W sam raz na pogodną niedzielę.

Trasa Zawoja, Markowa ↔ Zawoja, Markowa w serwisie mapa-turystyczna.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s