Górskie opowieści

Wieczór i noc w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów minęły bardzo przyjemnie. Choć było kilka momentów, które nieco zakłócały sielankowy nastrój. Jak wspominałem, wieczór minął nam na gawędzeniu przy piwie i grzańcu. Od osób, które kiblowały w schronisku już kolejną noc z rzędu, usłyszeliśmy, co działo się w tej części Tatr dzień wcześniej, kiedy my schodziliśmy w śnieżycy z Hali Gąsienicowej.

Otóż wieczorem z Doliny Pięciu Stawów ktoś dostrzegł kilka światełek w okolicach Szpiglasowej Przełęczy. Podobno wyglądało to tak, jakby kilka osób, które wyszły na przełęcz, przeczesywały światłem teren, pewnie szukając dogodnej drogi do zejścia. Okazało się, że również od strony Morskiego Oka ktoś widział tego wieczoru światła na Szpiglasowej. Jednak ani do Pięciu Stawów, ani do Morskiego Oka nikt nie zszedł.

Słyszeliśmy też, że z Morskiego Oka ktoś widział inne światełko które… przez dłuższą chwilę spadało, odbijając się od skał, aż zatrzymało się gdzieś na zboczu. Brzmi dramatycznie, ale jeśli to światełko pochodziło z czołówki, którą, jak przeczytaliśmy kilka dni później w kronice TOPR, zgubił taternik wspinający się w rejonie Mięguszowieckiego Szczytu, to historia skończyła się szczęśliwie, choć po długiej i skomplikowanej akcji ratowników, którą opisali tak:

O godz. 17.33 za pośrednictwem CPR do TOPR-u dotarła informacja: „jestem w skale koło Mięguszowieckiego Szczytu , spadła mi latarka- nie mogę się ruszyć, proszę o pomoc”. W tym czasie do ratownika pełniącego dyżur w schronisku w M. Oku przyszli turyści informując, że widzieli jak ze ściany spadało jakieś światło do Bandziocha.  Gdy w tamten rejon wyruszali ratownicy do TOPR-u zadzwonił taternik informując, że to jemu spadła czołówka. Jest w ścianie na jakiejś półce, z której nie jest w stanie się ruszyć. O godz. 20. 45 ratownicy zlokalizowali taternika około 100-150 m powyżej podstawy ściany nad Bandziochem. Dotrzeć do niego można było zjazdami od góry. Mniej więcej w połowie trawersu – szlaku prowadzącego z Kazalnicy na Mięguszowiecką Przeł. pod Chłopkiem założono stanowisko zjazdowe i rozpoczęto zjazd. O godz. 3.03 ratownicy dotarli do taternika, którego o godz. 3.30 opuszczono do podstawy ściany. O godz. 5.34 doprowadzili go do schroniska w M. Oku. Likwidowanie stanowiska, transport sprzętu i dotarcie do schroniska działających tam ratowników trwało do godz. 8.30. I tym razem akcja ratunkowa prowadzona była w trudnych warunkach atmosferycznych, przy mrozie, wietrze i padającym śniegu. W akcji ratunkowej wzięło udział 19 ratowników.

Sami chwilę po tym, jak usłyszeliśmy te historie, zobaczyliśmy w schronisku toprowca przygotowującego się do wyjścia. Kiedy kwadrans później wyszedłem na zewnątrz, żeby zobaczyć, gdzie poszedł, dostrzegłem tylko mozolnie oddalające się w stronę Wielkiego Stawu szerokie światło czołówki. Rano nikt nie wiedział po co wychodził, kiedy wrócił i czy kogoś sprowadzał.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s