Przez Krzyżne do Doliny Pięciu Stawów

Kuźnice żółty szlak Przeł. między Kopami niebieski szlak Schronisko Murowaniec żółty szlakZadni Upłaz żółty szlak Przeł. Krzyżne żółty szlak Wielki Staw Polski niebieski szlak mostek zielony szlakSiklawa zielony szlak Rzeżuchy zielony szlak Wodogrzmoty Mickiewicza zielony szlak Schronisko w Dolinie Roztoki

Listopad to chyba najlepsza pora na wypad w Tatry, jeśli nie lubimy tłumu turystów na szlaku i nie chcemy wędrować po górach zimą. Ja wybrałem się 15 listopada. Zapowiadała się dobra, jak na tę porę roku, pogoda, a opady śniegu prognozowane były dopiero na następny tydzień, więc warunki do uprawiania turystyki były dobre.

Około 6.40 wysiadam z autobusu na dworcu w Zakopanem. Kupuję drożdżówkę i banana na śniadanie i szukam busa do Kuźnic. Niestety po sezonie tak wcześnie nie jeżdżą. Wkurzam się trochę, bo wstałem o 3.30, żeby jak najwcześniej  wyjść na szlak, a tu zapowiada mi się opóźnienie przez busy w Zakopanem. Na szczęście takich osób jak ja zebrało się pięć i pojechaliśmy do Kuźnic taksówką.

O 7.15 ruszam w kierunku Hali Gąsienicowej. Wybieram żółty szlak przez Dolinę Jaworzynka. Moim zdaniem podejście tym szlakiem jest bardziej łagodne i ciekawsze widokowo. Po drodze spotykam tylko kilka osób. W Kuźnicach większość i tak nielicznej grupy turystów wybierała niebieski szlak przez Boczań.

W Dolinie Jaworzynka panuje absolutna cisza. Na twarzy czuję powiewy niezwykle ciepłego wiatru. Gdy znajduję się już ponad lasem, za moimi plecami doskonale widoczny jest cały masyw Giewontu. Kiedy wychodzę na Karczmisko, czyli Przeł. między Kopami, oślepia mnie wyłaniające się zza zbocza słońce. Przez moment idę niemalże na oślep, widząc tylko kawałek ścieżki pod nogami.

W półtorej godziny docieram na Halę Gąsienicową. Tutaj dla odmiany wieje silny, zimny wiatr. Wchodzę na chwilę do schroniska Murowaniec na herbatę. Ze względu na silny wiatr i to, że idę sam odpuszczam Kozi Wierch i decyduję się na Przełęcz Krzyżne.

Z Murowańca ruszam żółtym szlakiem prowadzącym przez Dubrawiska do Doliny Pańszczyca. Wychodzę ponad górną granicę lasu i podążam dalej po kamienistym zboczu wśród kosówki. Co chwilę odwracam się, żeby podziwiać wspaniały widok na Halę Gąsienicową i Wielką Królową Kopę, a nieco dalej na Kościelca i Kasprowy Wierch.

Przekraczam Zadni Upłaz i znajduję się w malowniczej Dolinie Pańszczyca. Na szlaku nie ma nikogo poza mną. Słońce jest coraz wyżej i zaczyna przyjemnie grzać. Mijam Czerwony Staw i wchodzę coraz głębiej między wysokie szczyty. Po lewej mam Wielką Koszystą, a po prawej Żółtą Turnię. Nagle słońce chowa się za granią, na niebie pojawiają się coraz większe chmury i zaczyna wiać zimny, przejmujący wiatr. Idę wijącą się kamienistą ścieżką, aż wyrasta przede mną niemal pionowa ściana Granatów. Szlak skręca trochę w lewo i zaczyna się strome podejście na Przeł. Krzyżne. Przez chwilę muszę wspinać się po skałach, ale dalej wiedzie już po kamieniach ścieżka, którą dochodzę na Przeł. Krzyżne (2112 m n.p.m.).

Niestety tylko przez chwilę mogłem się cieszyć rozległym widokiem na Dolinę Pięciu Stawów i Tatry Wysokie. Po chwili chmury zasnuły niebo. Początkowe strome zejście w stronę Doliny Pięciu Stawów, w silnym wietrze, daje mi porządnie w kość. Przelewające się przez grań chmury są tak gęste, że oblepiają mi twarz, jestem przekonany, że czułem ich zapach.  Odetchnąłem trochę dopiero, kiedy szlak stał się bardziej łagodny, a wiatr osłabł.

Na Przeł. Krzyżne było kilka osób, które zaczynały zejście do Doliny Pańszczyca. Schodząc, nie spotkałem już nikogo oprócz czterech kozic. Usłyszałem z przeciwległego zbocza jakby stłumiony gwizd, zacząłem wypatrywać, co to mogło być i zobaczyłem cztery obserwujące mnie kozice. Postaliśmy tak chwilę i pogapiliśmy się na siebie. Kozice oswoiły się już chyba z obecnością ludzi w Tatrach i nic sobie nie robią z tego, że są obserwowane.

Kiedy dochodzę do Wielkiego Stawu Polskiego, znowu wychodzi słońce.  Gdyby nie silny wiatr, byłoby całkiem przyjemnie. Ponieważ schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich jest remontowane, od stawu schodzę w stronę Siklawy. Pozostaje mi jeszcze zejście zielonym szlakiem prowadzącym Doliną Roztoki do Wodogrzmotów Mickiewicza.

Po drodze postanawiam, że zostanę na noc w Schronisku w Dolinie Roztoki. Docieram do niego po 16.00. Jest wcześnie, ale zaczyna się już ściemniać. Roztoka, ponieważ leży trochę na uboczu, różni się klimatem od innych tatrzańskich schronisk. Jest zacisznie i przyjemnie, nie ma tłoku, a dziewczyny z obsługi są miłe i da się z nimi dogadać. Niedawno był tu remont, w grudniu tego roku będzie kolejny, więc warunki są dobre, a pewnie będą jeszcze lepsze. W schronisku jest kilkanaście osób, kilka z nich tak jak ja chodziło w pojedynkę. Ponieważ większość planuje następne dnia wyjście o świcie, ok. 21.00 w jadalni robi się już pusto. Ja też kończę szarlotkę i piwo i kładę się spać.

Trasa Kuźnice ↔ Schronisko PTTK w Dolinie Roztoki w serwisie mapa-turystyczna.pl

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s