Zbójnickim chodnikiem

Jesiennie i zimowo w Małej Fatrze dzień III

Poranek ostatniego dnia w Małej Fatrze był ciężki. Niby wyjazd w góry, ale jednak integracyjny. Wstajemy dość późno i wychodzimy w góry w niepełnym składzie, bo nie wszystkim do 10.00 udało się zwlec z łóżek. Ponieważ czeka nas dziś jeszcze ośmiogodzinna podróż samochodami do Warszawy, to wyruszamy tylko na krótką, ale bardzo ciekawą i atrakcyjną widokowo wycieczkę na Zbójnicki Chodnik. Trzeba wiedzieć, że to właśnie w Małej Fatrze zbójował Juraj Janosik. W Terchovej postawili mu nawet pomnik. Niestety bardziej przypomina rakietę niż zbója.

Nie chce nam się schodzić do Starego dvora, żeby wejść na szlak, więc wybieramy drogę na skróty. Wychodzimy za naszą chatę i zaczynamy piąć się stromym zboczem na krzywy ryj przez las. Pogoda jest jeszcze lepsza niż poprzedniego dnia. Jesienny las w promieniach słońca przebijających się między drzewami wygląda przepięknie. Mozolne podejście utrudniają znowu mokre liście. Musimy też pokonać spływający głębokim parowem strumień. Na szczęście trafiamy na jakieś powalone drzewa. W końcu docieramy do zielonego szlaku prowadzącego ze Starego dvoru na Sokolie.

Szlak prowadzi biegnącą zakosami ścieżką, więc idzie się już o wiele wygodniej. Tak dochodzimy do pierwszych, spiczastych skał, wśród których będzie wiodła nasza dalsza wędrówka. Przy pomocy łańcuchów wspinamy się na punkt widokowy, z którego roztacza się rozległy widok na wschodnią część Małej Fatry.

Dalej biegnie żółty szlak, który prowadzi ścieżką między kamiennymi iglicami, ale my po chwili marszu z niego zbaczamy i wspinamy się na jedną ze skał. Ledwo mieścimy się wszyscy na jej wierzchołku, ale widok stąd jest jeszcze lepszy niż z punktu widokowego, na którym byliśmy pół godziny wcześniej. W oddali dobrze widoczna jest Wielka Rawka w Bieszczadach, na której byliśmy w sierpniu.

Wracamy na szlak i dochodzimy do miejsca zwanego  Malé nocľahy. Stąd niebieskim szlakiem schodzimy do Tiesňav. Zejście nie jest jednak takie proste. Wiedzie tzw. Zbójnickim Chodnikiem, czyli wąską ścieżką wśród wysokich spiczastych wychodni skalnych, momentami tuż nad stromą przepaścią. Trasa jest niezwykle malownicza. Co chwilę pojawia się nowy widok na głęboką dolinę Tiesňavy, ponad którą idziemy. Idąc, cały czas napotykamy drabinki, łańcuchy i poręcze, bez których zejście byłoby mocno problematyczne. Mimo to dość szybko docieramy do parkingu w Tiesňavach, gdzie czeka na nas bus, który zmyślni koledzy podstawili tu rano.

Wracamy do chaty, szybko się pakujemy i ruszamy w drogę powrotną do Warszawy. Ostatnie widoki podziwiamy już z samochodów. Małą Fatrę opuszczamy żegnani przez Janosika stojącego pod postacią rakiety na wzgórzu w centrum Terchovej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s