Połonina Caryńska w deszczu

Sierpniowe Bieszczady dzień III

Trzeci dzień naszego wypadu w Bieszczady był zupełnie bez sensu. Zapowiadał się deszczowo. Od rana było pochmurno. Według prognoz deszcz miał zacząć padać ok. 14.00. Stwierdziliśmy, że uda nam się w tym czasie przejść Połoninę Caryńską.

Nie śpieszymy się zbytnio. Z Kremenarosa wychodzimy ok. 10.00. Czerwony szlak na Połoninę Caryńską zaczyna się nieopodal schroniska. Płacimy za wstęp do BdPN w budce biletowej i zaczynamy piąć się stromą ścieżką przez las. Podejście jest nudne i męczące. Po drodze zatrzymujemy się na odpoczynek w wiacie.  Po około półtorej godziny zbliżamy się go górnej granicy lasu. Wchodzimy w gęstą mgłę. Po chwili wychodzimy z lasu i już wiemy, że nie mamy co liczyć na żadne widoki. Jest pochumrno, mgliście i wietrznie. Idziemy wyżej na grzbiet połoniny, aż dochodzimy do skrzyżowania szlaków. Zaczyna padać deszcz. Ponieważ dokoła nic nie widać, ruszamy dalej. Cały grzbiet połoniny przechodzimy w gęstym nacinającym deszczu. Szybko przemakają nam buty i spodnie. Deszcz przestaje padać dopiero, kiedy już schodzimy w kierunku Brzegów Górnych. Schodzimy dalej przez las, około pół godziny przed Brzegami zatrzymujemy się znowu w wiacie, już prawie wyschliśmy. Chwilę po wyjściu z wiaty spada na nas ulewny deszcz. Jest 14.00 – prognoza sprawdza się niemal co do minuty. Tyle tylko, że grzbiet połoniny jest od rana w chmurach i tam pada cały czas.

W strugach deszczu schodzimy do Brzegów Górnych. Musimy tu jeszcze poczekać pół godziny na autobus, który zawiezie nas do Wetliny. Mokniemy dalej, stojąc na przystanku. W końcu docieramy do Wetliny i odnajdujemy prywatne schronisko Pod Wysoką Połoniną. Dostajemy ostanie miejsca.

Schronisko jest nowiutkie, otwarte dopiero dwa lata wcześniej. Przestronne i świetnie zorganizowane. Jasne pokoje, łóżka z pościelą, duża jadalnia, kuchnia i kącik z grami i książkami do dyspozycji. Prowadzi je rodzina Ostrowskich, która ma tutaj też pensjonat i domki do wynajęcia. Dobrze, że trafiliśmy akurat tutaj, bo mogliśmy wysuszyć wszystkie rzeczy. Pomógł nam w tym jeszcze właściciel – Tomek. Schronisko zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie. A najlepsze racuchy jakie w życiu jedliśmy dopełniły szczęścia.

Trochę wkurzeni sami na siebie, bo mogliśmy nigdzie nie wychodzić i nic byśmy nie stracili, pocieszamy się i rozgrzewamy pigwową Soplicą i zapadamy w błogi sen w świeżej, cieplutkiej pościeli.
Trasa Ustrzyki Górne ↔ Brzegi Górne w serwisie mapa-turystyczna.pl

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Połonina Caryńska w deszczu

  1. Polecam podejście z Brzegów Górnych do Ustrzyk Górnych – jest mniej nużące i krótsze.
    Co do pogody, to podczas zeszłorocznego wypadu w Tatry dość mocno doświadczyłam skutków ciągłego deszczu i mgły (oraz błota!). Gdy panują takie warunki pogodowe lepiej nie porywać się na dłuższe wyprawy.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s